20 sierpień 2009
Był cudownym człowiekiem.
Witaj Jagodo.
Próbowałam juz wczoraj nawiazać kontakt,ale pokazywało mi sie dwóch mężczyzn i nie wiedziałam którego wybrać.Dzis było to samo,no ale juz dzis podjełam decyzję,wybrałam jednego.Czy był to trafny wybór tego nie wiem?
Pierwszy mężczyzna miał 32-37 lat jasne przerzedzone włosy i nosił okulary.Moze i by młodszy ,ale okulary łysinka zawsze dodaja lat.Nastepny o ciemnych włosach wyskoki moze 180.Ja mam 165 i zadzierałam głowe jak na niego patrzyłam.
Wybrałam tego o ciemnych włosach.Wiek trudny do okreslenia,bo byl chyba lekko szpakowaty,albo byly to,jakies refleksy świtlnie? mógł mieć 38-ale i mógł miec 42,moze nawet i więcej. Właściwie mało co widziałam.
Zobaczyłam chyba kamienice,starą kamienice,tak jak by dawno temu wybudowaną.Mieszkanie wysokie,z większą ilością pokoi,parkiet,ale w pewnej chwili,to nawet wydawało mi sie ze to nie mieszkanie tylko jakies biuro,gabitet.Widziałam biurko,regał z dużą ilością ksiązek, coś jak gabinet urzędnika,adwokata,wiesz,taka specyficzna poważna atmosfera.Wyczuwałam jakąs powagę w tym gabinecie.To mieszkanie znajdowało sie chyba na pierwszym pietrze.
Gdy zapytałam o powód smierci pierwszy raz na wiele juz kontaktów nie poczułam zupełnie nic!? Nie wiem czemu umarł? Zobaczyłam wprawdzie łózko szpitalne,przez sekunde zobaczyłam obraz serca,ale nie czułam żadnego bólu jaki na ogół towarzyszy zawałowi,wrecz przeciwnie jedynie co poczułam to ogromną lekkość ciała,błogość,spokój...hmmm nie umie tego zinterpretować.Zobaczyłam tez niższą kobiete,w okularach,chyba o ciemnych włosach do ramion.Może niebyły czarne,ale ciemne,wiek 33-38 tez ciezko mi okreslic przez okulary.[osoby mogą pokazywać mi się dużo młodsze niż w chwili smierci. Osoby widze z różnych okresów ich życia]
Oczywiście nie wiem czy to była osoba o którą prosiłaś? Nie wracałam do Twojego postu na forum,zeby sie niczym nie sugerować,wiec nawet nie pamietam czy to był maż,czy ojciec....?
Czekam na odpowiedz.Jezeli nie zobaczysz zadnego podobieństwa,to nawiąze jeszcze raz kontakt.Napisz tylko ze nic sie nie zgadza.Jezeli sie jednak choć troche zgadza,to znaczy,ze to był Tomasz,a zawsze tak jest ze częśc obrazów jest fałszywych i nie wiem po co sie pokazują.Przeanalizujemy wizje i zobaczymy co dalej.
Pozdrawiam
Ewa.
Ps. pisze bardzo chaotycznie,bo wizje mam tylko chwile w głowie i potem ona mi się zaciera,wiec muszę szybko wszytko opisać. :)
Aaa i jeszcze jedno,cz mówia Ci coś żółte kwiaty,coś jak mlecze,żonkile ..?
Od: jaga
Do: ewa.fortuna1
Wysłany: Dzisiaj, godz. 4:16 pm
Temat: Re: kontakt
Dziękuję serdecznie Ewo :) że zechciałaś poświęcić mi swój czas, choć wiem, że jesteś teraz mocno zaangażowana w pomoc naprawdę potrzebującym
Myśę, że kilka szczegółów wyglądu zarówno jednego jak i drugiego mężczyzny odpowiadałoby wyglądowi męża.
Pierwszy z nich - jasne włosy - mąż miał już właściwie siwe włosy (nie były one nigdy najgęściejsze, miał "zakola" i odrastały mu one po chemi), zawsze nosił na zewnąrz ciemne okulary - wada wzroku.
Natomiast ten drugi mężczyzna (myślę, że wybrałaś właściwie) - jego wygląd może sugerować, że to Tomasz (dla mnie Tomek, Tomeczek) - miał trochę ponad 180, w młodości był szatynem, ostatnio b.bmocno szpakowaty a wręcz siwy, praktycznie zawsze nosił brodę lecz zmarł "łysiutki" (choroba - chemia). Nie wyglądał nigdy na swoje lata (w październiku ubr. skończył 60 lat) - czyli te ponad 40 mogłoby spokojnie się zgadzać.
Wygląd mieszkania odpowiada dokładnie mieszkaniu jego rodziców - stara, przedwojenna kamienica, 1-sze piętro, 4 duże pokoje, parkiet - tam spędził dzieciństwo i wczesną młodość.
Pokój jego ojca - gabinet - tak właśnie wyglądał. Atmosfera tego domu była poważna (prawnik, dziennikarz) i bardzo zimna - tak ja ją odbierałam, nie czułam tam nigdy prawdziwej miłości, ciepła jakie ja znałam. Panował swego rodzaju "kodeks" - wypada, nie wypada.
Kobietą, którą widziałaś mogłabym być ja - niska ok.160 cm (ostanio mniej, bo zmalałam), wprawdzie jestem już siwa, lecz farbuję włosy na mój naturalny kolor (ciemny brąz), teraz mam krótsze, ale całe życie miałam takie w okolicach ramion. Noszę okulary od wczesnej młodości a i nie wyglądam na swoje lata (jestem o 1 dzień młodsza od Tomka), czyli wiek ok. 40 może się zgadzać.
Mąż praktycznie nigdy nie chorowal - okaz zdrowia. Zabrał go w ciągu 9 miesięcy rak płuca z przerzutami. Ostatni przerzut - guz w mózgu - operowany 3 kwietnia, po którym nie stanął już na własnych nogach i często uciekał w nierealność. Ponieważ zawsze bał się bólu, nie chciał też być roślinką, już na samym początku choroby zapewniłam go, że zrobię wszystko co tylko będzie w mojej mocy aby nie cierpiał. Wierzył mi. Myślę, że słowa dotrzymałam. Zapewniałam w każdym momencie pomoc lekarską i dobrze dobrane lekarstwa. Starałam się zapewnić mu maksymalny spokój (z mojej strony go miał, lecz inni, jego rodzina.....) i poczucie bezpieczeństwa. Ostanie dwa dni praktycznie drzemał, mówił niewyraźnie, był nielogiczny a kiedy w nocy zaczął odchodzić (czułam to, wyraźnie mnie zawołał - było to dziwne, byłam w drugim pokoju i usłyszałam jego wyraźne wołanie - Jagoda - choć przecież spał)....[w tym miejscu Jagoda napisała cos bardzo osobistego,wzruszającego]
Zamknął oczy i nigdy więcej ich nie otworzył. Odszedl o 19.25 a lekki uśmiech nadal pozostał na jego ustach. Osoby, które go widziały, a miały możność oglądać wielu zmarłych, mówiły, że nigdy nie widziały kogoś tak spokojnego, wręcz zadowolonego, z wygładzonymi rysami twarzy.
Mam nadzieję, że przebywa teraz ze swym pasterzem w domu pana, na zielonych pastwiskach (jego ulubiony Psalm 23 - Dawidowy), wśród ukochanych gór i lasów (był leśnikiem).
Przepraszam, rozpisałam się niemożebnie - mam nadzieję, że wybaczysz.
Z głębi serca jeszcze raz dziękuję - Jagoda
Aha, żółte kwiaty zbyt wiele mi nie mówią - lubił wszystkie kwiaty (mlecze to łąka?), malował kiedyś słoneczniki, lubił je malować.....]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz